Reklama

Facebook utworzył radę nadzorczą. Będzie ona kontrolować materiały, które pojawiają się w serwisie

Rada nadzorcza Facebooka ma pomóc z problemami związanymi z „mową nienawiści”. Jednakże wielu obserwatorów podważa funkcjonalność takiego organu.

Facebook utworzył radę nadzorczą

W drugiej połowie września 2019 przedstawiciele Facebooka ogłosili, że zostanie utworzona Rada Nadzorcza, która ma pomagać w moderowaniu treści. Chodzi głównie o treści związane z mową nienawiści, skrajnymi poglądami politycznymi czy rasizmem. Facebook zapowiedział, że będzie opłacał całą radę oraz zapewni jej niezbędne środki do działania. Pomysł na taką radę powstał w ogniu krytyki serwisu, który podchodzi „wybiórczo” lub „po swojemu” co do treści na portalu.

Reklama

Facebook od dawna nie radzi sobie z moderacją treści, co dobitnie pokazuje oburzenie świata, gdy portal usunął w 2016 r. z platformy słynnego zdjęcia dziewczyny uciekającej przed napalmem z czasów wojny w Wietnamie. Według zapowiedzi Marka Zuckerberga rada ma mieć „pełną autonomię i serwis nie będzie wpływał na ich pracę.” W jej skład będzie domyślnie wchodzić 40 osób z różnych rejonów świata. Obecnie Facebook ujawnił nazwiska 20 osób, które zgodziły się na współpracę z serwisem. Jak powiedział agencji Reutera jeden z członków rady, Nicolas Suzor:

Nie pracujemy dla Facebooka, raczej próbujemy wywrzeć na firmę nacisk, żeby poprawiła swoją politykę i procedury, tak by lepiej przestrzegać praw człowieka. Nie jestem aż tak naiwny, żeby uważać, że będzie to łatwa praca.

Jak podaje ostatni raport Facebooka w pierwszym kwartale 2020 roku usunięto z serwisu 9,6 mln przypadków mowy nienawiści. Wszystko za sprawą algorytmów, które sprawiają, że ponad 90% treści jest usuwanych, zanim zgłoszą je użytkownicy.

Wśród członków rady znajdziemy m.in.:

  • Helle Thorning-Schmidt czyli była premier Danii,
  • Andras Sajo, profesor Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego,
  • Tawakkol Karman, będąca laureatką Pokojowej Nagrody Nobla,
  • Alan Rusbridger, będący byłym redaktorem naczelnym The Guardian,
  • Nighat Dad, założycielka Digital Rights Foundation,
  • Afia Asantewaa Asare-Kyei, aktywistka walcząca o prawa LGBTQ w Afryce oraz Szefowa Open Society Initiative dla zach. Afryki,
  • Pamela Karlan, profesor uniwersytetu w Stanford, współpracowniczka prezydenta Obamy jako zastępca prokuratora generalnego,
  • Sudhir Krishnaswamy, zastępca kanclerza National Law School of India University i współzałożyciel niekomercyjnego centrum badawczego Law for Policy and Policy Research.
Rada nadzorcza facebooka

Facebook cenzuruje konserwatywne strony i posty?

Facebook praktycznie od czasów powstania znajduje się w ciągłym ogniu krytyki. Co chwilę na serwisie dochodzi do wycieków danych. Jak informuje niebezpiecznik.pl pod koniec kwietnia doszło do masowego wycieku danych osobistych z FB. W rękach złodziei znalazło się ponad 267 mln kont! Baza została wystawiona na sprzedać o czym doniosła firma Cyble. Zakupiła ona kopię i podjęła się jej weryfikacji.

Reklama

Nie tylko wyciek danych jest problemem największego serwisu społecznego na świecie. 10 kwietnia 2018 roku Marka Zuckerberga „zaproszono” na przesłuchanie do Senatu USA. Odpowiadał on na pytania przed komisjami ds. sprawiedliwości oraz ds. handlu, nauki i transportu. Miało to związek z wyciekiem 50 mln użytkowników serwisu. Nie tylko poruszono kwestię prywatności, ale także podejścia Facebooka do polityki. Konserwatywny senator Ted Crus przyciskał głównego CEO serwisu, jednak ten uciekał od odpowiada wprost czy FB w jakiś sposób cenzuruje posty użytkowników o konserwatywnych poglądach.

Jednakże pod koniec sierpnia 2019 roku ukazał się audyt byłego republikańskiego senatora Johna Kyla. Jego niezależne śledztwo wykazało, że Facebook nie wykazuje żadnych oznak dyskryminowania konserwatystów. Za przeprowadzanie wywiadów odpowiadała kancelaria Covington & Burling. W 2018 roku przeprowadzono wywiady ze 133 osobami o poglądach pro-life i wolności słowa czy tradycjonalistami. W 2019 roku je powtórzono. Respondenci krytykowali „lewicowe organizacje” na Facebooku, jednakże nie czuli się dyskryminowani. Główny SEO portalu spotkał się 12 maja 2016 z czołowymi przedstawicielami konserwatyzmu w USA i zapewniał ich, że „Facebook jest portalem dla wszystkich.”

Rada w ogniu krytyki

Mimo, że założenia stworzenia rady kierują dobre chęci, znaleźli się krytycy. Podkreślają oni, że „niezależność” rady będzie mocno umowna, albowiem to Facebook opłaca jej działanie. Dodatkowo biorąc pod uwagę skalę zjawiska, wątpliwe jest, aby 40 osób było w stanie kontrolować to co dzieje się w serwisie.

Dodatkowo prawicowe portale wskazują, że co prawda jest różnorodność wśród członków rady, ale tylko po „lewej stronie”. Atakują także bezpośrednio członków rady wskazując m.in. że pisarka Tawakkol Karman jest członkinią ruchu islamistycznego w Jemenie oraz wspierała Bractwo Muzułmańskie w przewrocie wojskowym. Oberwało się także Pameli Karlan, która określa się jako „biseksualistka oraz członkini społeczności LGBT”. Nie kryje także niechęci do Donalda Trumpa, którego niejednokrotnie atakuje oraz wyszydza.

Reklama

Czy rada nadzorcza Facebooka poradzi sobie z zadaniami jakie przed nią zostaną postawione? Czas pokaże.

Reklama