Reklama

Skuter z granatnikiem czy betonowa ciężarówka. Oto najdziwniejsze pojazdy w historii!

Zgromadziliśmy dla was najdziwniejsze pojazdy w historii ludzkości, jednakże postawiliśmy jeden warunek — musiały faktycznie powstać i być wykorzystane!

Najdziwniejsze pojazdy w historii ludzkości

Człowiek uwielbia popisywać się kreatywnością, więc nic dziwnego, że można bez większych można znaleźć w sieci najdziwniejsze pojazdy w historii ludzkości. Niektóre z nich były intrygującymi pomysłami, które jednak wyglądał dobrze tylko na papierze. Inne od początku były totalnie nietrafionymi zamysłami. Jednakże każdy z pojazdów, które przedstawiliśmy istniał naprawdę i został zbudowany. W naszym artykule zobaczycie okrągłe pancerniki, wojskowe skutery czy kuliste samochody.

Reklama

Betonowy samochód ciężarowy Bison

Wraz z upadkiem Francji w lipcu 1940 r. Rząd brytyjski poczynił starania, aby przygotować się na grożącą inwazję. Największą obawę wzbudzały oddziały powietrzno-desantowe, którymi Niemcy mieliby rzekomo zasypać Brytyjczyków. Potrzebne więc były mobilne punkty oporu wobec najeźdźcy. Czego było pod dostatkiem, co było wytrzymałe i mogło zastąpić stal (tak potrzebną na inne konstrukcje)? Otóż betonu! Jednak jak stworzyć betonowy bunkier i przenieść go bez użycia ludzkich rąk? Wsadzić na podwozie od ciężarówki.

Oto betonowy samochód ciężarowy Bison w pełnej krasie! Pomysł Charlesa Bernarda Mathewsa miał być odpowiedzą na problemy z mobilną obroną lotnisk. Produkowano 3 typy takich pojazdów, a każdy z nich z innym opancerzeniem. Obłożone betonem ciężarówki mogły dotrzeć wszędzie tam gdzie byłyby potrzebne. O ile by się nie zepsuły, a to zdarzało się nad wyraz często. Ciężar skutecznie niszczył wszelkie podwozia oraz osie, nieprzystosowane do utrzymania takiej wagi. Sama jazda tym potworkiem była przerażająca, albowiem kierowca niewiele widział. Ostatecznie wyprodukowano prawdopodobnie aż 300 takich pojazdów, jednakże żaden z nich nie ocalał do dnia dzisiejszego.

Rosyjski okrągły „pancernik”

W następstwie pokoju paryskiego z 1856 roku, kończącego wojnę krymską, Morze Czarne zostało akwenem częściowo zdemilitaryzowanym. Rosyjska Flota Czarnomorska nie mogła posiadać pełnomorskich okrętów, a zagrożenie ze strony Turcji było realne. Jednakże wciąż można było wodować jednostki przybrzeżne. Dlatego admirał Andriej Popow zaprezentował projekt okrętu wojennego, który nie był zobowiązany wobec traktatu. Dlaczego? Albowiem jego kadłub miał plan koła, co zapewniało niską wyporność całej konstrukcji. Te cuda nazwano „Popowki” i trochę czasu na wodach rosyjskich spędziły!

Reklama

Pierwszym zwodowanym modelem był Nowogorod. Oficjalne wodowanie miało miejsce 21 maja 1873 roku, zaś przyjęcie do służby 11 października tegoż roku. Wyposażono go w 6 silników oraz 2 działa kal. 280 mm. Był pokryty także dość grubym pancerzem jak na taką jednostkę. Na burtach grubość płyt żelaznych sięgała od 178do 229 mm, barbetę chroniło 229 mm a na pokład to 70 mm.

Wielu krytyków konstrukcji uważało, że nie nadaje się ona do niczego. Bardziej wyważona ocena pokazuje, że był on stosunkowo skuteczny w wyznaczonej przez siebie roli okrętu obrony wybrzeża. Kadłub był okrągły, aby zmniejszyć zanurzenie, jednocześnie pozwalając okrętowi na przenoszenie znacznie większej ilości opancerzenia i cięższego uzbrojenia niż inne okręty tej samej wielkości. Nowogorod jednakżeodegrał niewielką rolę w wojnie rosyjsko-tureckiej w latach 1877–1878 i został przeklasyfikowany na mobilny punkt artylerii w 1892 roku. Statek został wycofany z eksploatacji w 1903 roku i używany jako magazyn do czasu sprzedaży na złom w 1911 roku.

Okrągły samochodzik

W latach sześćdziesiątych francuski konstruktor Jean-Pierre Ponthieu chciał być najwyraźniej niezłym hipsterem. Pracował wówczas nad projektami robotów, motocykli, samochodów wyścigowych i rowerów. Wiele z nich konstruował samodzielnie i efektem takiego twórczogo zapału jest Automodule.

Zapewne gdy je zaprezentował w 1968 roku wielu osobom szczęka musiała opaść z wrażenia. Ten futurystycznie wyglądający zasilany jest za pomocą silnika o pojemności 250cc. Dzięki temu mógł osiągnąć prędkość do 50 km/h, a jego koła pozwalały mu jeździć we wszystkich kierunkach. Konstruktor zbudował w sumie 10 takich aut, część z nich znajduje się dziś w prywatnych rękach. Sam twórca zachowała jedno z nich zatrzymał na własny użytek.

Reklama
Najdziwniejsze pojazdy w historii ludzkości
Najdziwniejsze pojazdy w historii ludzkości

Skuter bojowy

Gdy myślicie o pojazdach wojskowych na pewno żadne z was nie wpadnie, że może być nim skuter. Motocykle w wojsku są od dawna, ale że skutery!? Jak widać Włosi stwierdzili, że to „hańba dla tego typu motorów” i stworzono wojskową wersję tego pojazdu. Oto przed państwem Vespa 150 TAP zwana inaczej zwariowaną bazooką Vespa. Takie cudo powstało z myślą o wojskach powietrznodesantowych, a produkowano je w latach 1956-1959 w zakładach Ateliers de Construction de Motocycles et Automobiles.

Najdziwniejsze pojazdy w historii ludzkości

Pojazd przewoził działo bezodrzutowe M20 oraz amunicję. Jednakże nie strzelano bezpośrednio z jednośladu, ale ze specjalnego trójnoga, dołączonego w ekwipunku kierowcy. W czasie wojny algierskiej okazało się jednak, że skutery nie nadają się na wojnę. Przewożenie działa powodowało przeciążenie całej konstrukcji, a pojazdy miały problemy z pokonywaniem przeszkód terenowych. Jednakże po zdemontowaniu z nich broni Vespy stały się bardzo popularnym środkiem transportu dla oficerów oraz pracowników logistyki, którzy mogli szybko podróżować pomiędzy bazami.

Rosyjski czołg kichający

Amerykanie w trakcie II wojny światowej stawiali na proste rozwiązania, Rosjanie zaś uwielbiali kombinować. O ile Jankesi zamontowali do swoich Shermanów łańcuchy na obrotowych wałach do rozwalania min, tak Słowianie znad Wołgi chcieli coś bardziej… kozackiego. Dlatego skonstruowali coś, co przypomina czołg z wielkim nosem. I do tego potrafił kichać z taką siłą, że lepiej nie stać obok!

Progrev-T był prototypowym radzieckim pojazdem zbudowanym na bazie czołgu T-54. Jednakże na jego wieżyczce zamontowano zaadaptowany silnik samolotu MIG-15. Strumień rozgrzanych gazów wydobywających się z odrzutowej dyszy odkrywał i detonował miny znajdujące się na drodze pancernego pojazdu.

Reklama
Najdziwniejsze pojazdy w historii ludzkości

Cywilna amfibia

Amphicar to prawdziwe marzenie fanatyka wędkarstwa. Jedziesz nad jezioro i nawet nie musisz spowalniać, tylko z impetem wjeżdżasz w taflę wody! Pojazd trafił do sprzedaży w 1961 roku i był jednym z pierwszych pojazdów cywilnych, które działały jak wojskowe amfibie. Zaskakujące jest to, że jak na samochód tego typu okazał się sporym sukcesem. Wyprodukowano aż 4000 sztuk z których większość trafiła do Stanów Zjednoczonych.

Najdziwniejsze pojazdy w historii ludzkości

Pod maską mamy Rzędowy silnik o pojemności 1,1 litra, który pierwotnie montowano w samochodach Triumpha Heralda 1200. Silnik okazał się nie tylko niezawodny, ale także sprawdzał się jako napęd, gdy Amphicar trafiał do wody. Sam samochód mół się rozpędzić do 110 km/h, a wodzie płynie z prędkością 7 węzłów. Do dziś w rękach kolekcjonerów znajduje się kilkadziesiąt sztuk tych samochodów. Co ciekawe, aby pływać tym pojazdem w Europie trzeba mieć specjalną licencję.

Czołg godny cara

Kolejny przedziwny pomysł prosto z Rosji. Car-tank to ucieleśnienie manii „duży czołg dobry czołg”. Niezwykły rosyjski pojazd opancerzony został opracowany przez czterech inżynierów: Nikolai Lebedenko, Nikołaj Żukowski, Borys Stechkin oraz Aleksander Mikulin. Projektowanie rozpoczęło się w 1914 roku i pojazd testowano do sierpnia 1915 roku. Wówczas wydano na niego wyrok.

Trójkołowa podstawa okazała się zbyt karkołomnym pomysłem, a tylne koło często grzęzło w ziemi. Uzbrojenie pojazdu choć liczne, było przesadzone i nie pozwalałoby mu być skutecznym na polu walki. Do tego tak wielka maszyna byłaby zbyt łatwym celem dla artylerii przeciwnika. Czołg pozostał w miejscu, w którym był testowany, około 60 kilometrów (37 mil) od Moskwy, aż do 1923 roku, kiedy został ostatecznie rozebrany na złom.

Hybryda samolotu i helikoptera

Nie uwierzycie, ale kolejna konstrukcja pochodzi z Afganistanu. Żartuję, oczywiście, że na taki pomysł mogli wpaść tylko Rosjanie! Fairey Rotodyne był niezwykłą konstrukcją, która wyprzedała zdecydowanie swoje czasy. Prace nad typ projektem rozpoczęto na początku lat 50. ubiegłego wieku. Linie lotnicze British European Airways potrzebowały samolotu, który obsłużyłby krótkodystansowe loty i mógł lądować w gęsto zabudowanym terenie. Warunkiem jednakże była możliwość zabrania na pokład 50 pasażerów.

Dzięki zastosowaniu silników odrzutowych, Rotodyne mógł startować pionowo w górę. Miał zasięg ponad 700 km, a trasę pomiędzy Londynem i Paryżem wykonywał w ciągu 1 godzinę i 36 minut. Niestety „gwoździem do trumny” projektu był hałas. Pracujące silniki odrzutowe osiągały ponad 113 dB czyli tyle co pracujący obok młot pneumatyczny. To było nie do zaakceptowania przez żadne władze miejskie, nie mówiąc o bezpieczeństwie osób na pokładzie. Ostatecznie żadna firma nie złożyła zamówienie na ten niezwykły samolot.

Najdziwniejsze pojazdy w historii ludzkości nie zawsze były złe. Niestety zwykle to przerost formy nad treścią. A który projekt wam się podoba?

Reklama