Reklama

Koronawirus na stałe zmienia sposób, w jaki żyjemy, pracujemy i korzystamy z technologii

Pandemia wywróciła nasz świat do góry nogami, a sam koronawirus zmienia nasze podejście do technologii. Okazuje się, że w wielu aspektach na lepsze!

Nadchodzi cyfrowa rewolucja?

Obecna pandemia nie tylko wpływa na zachowanie społeczeństwa, ale także na rozwój technologii. W segmencie rozrywkowym widać wyhamowanie i przykładowo wiele produkcji filmowych przełożono. Jednakże w wielu innych sferach technologia rozwija się jak nigdy.

Reklama

Widać ofensywę drukarek 3D, które okazały się ratunkiem dla wielu szpitali czy ogromną popularność wszelkich aplikacji do wideo-konferencji. Edukacja czy praca zdalna stały się codziennością i nikogo nie dziwi, że ktoś w pełnym wymiarze godzin pracuje z miejsca zamieszkania. Wielu obserwatorów zauważa, że nie są to chwilowe zmiany, ale coś, co pozostanie z nami w przyszłości.

Relacje międzyludzkie przez internet

Obecnie jesteśmy w epicentrum największego eksperymentu pracy zdalnej w historii, nie wspominając o zdalnej nauce. Narzędzia, które umożliwiają nam cyfrową komunikację i współpracę, takie jak Slack, Zoom i Dropbox, umożliwiają dalszą pracę bez wychodzenia z domu. Wystarczy spojrzeć na gwałtowny wzrost wartości w przypadku aplikacji Zoom. W lutym za jej pojedynczą akcję zapłaciłyśmy 100 dolarów, w maju kosztowały już ponad 180 dolarów. Wówczas wartość rynkowa amerykańskiego Zooma wyceniono na 47 mld dolarów. W samym kwietniu korzystało z niej ponad 300 mln ludzi!

Koronawirus zmienia podejście do technologii

Nie tylko pracą człowiek żyje, a z powodu wszelkich kwarantann i obostrzeń wielu użytkowników musiało pozostawać w domu. Stąd wzrosło także zapotrzebowanie na wszelkie wideo-rozmowy oraz zainteresowanie grami wideo. Doszło nawet do tego, że urzędy w końcu zrozumiały, że mamy XXI wiek i większość rzeczy można załatwić cyfrowo, bez konieczności stania w długich kolejkach! Koronawirus zmienia podejście do technologii i rewolucjonizuje kwestie spraw urzędowych.

Reklama

5G staje się wszechobecne

Zakładając, że zmierzamy do wyraźnego wzrostu liczby pracy zdalnej, warunkiem wstępnym będzie szybki i stabilny internet. Chiny już wykorzystują 5G do zastosowań zdrowotnych i do monitorowania rozprzestrzeniania się koronawirusa. Jednakże pomimo badań naukowych, udowadniających nieszkodliwość nowej sieci, na całym świecie wciąż tworzone są grupy przeciwko 5G.

Koronawirus zmienia podejście do technologii

Covid-19 wymusza potencjalny popyt na telemedycynę, wideokonferencje i światy wirtualnej rzeczywistości, które będą wymagały skali potężnej sieci 5G. Chiny planują również wprowadzenie bardziej wyrafinowanego protokołu internetowego. Odkrywają na nowo sposób korzystania z Internetu, tworząc Nowy Internet IP, zastępując „anachroniczną” wersję protokołu TCP/ IP, z którego obecnie korzystamy.

Druk 3D i drukowane urządzeń medycznych

W czasach nagłej pandemii technologia skoncentrowała się na „szybkim działaniu i tworzeniu rzeczy”. W szczególności kluczowa była produkcja ochronnych osłon na twarz dla medyków, fartuchów dla pacjentów, masek tlenowych, a nawet wentylatorów. Szybkość projektowania oraz produkcji z niektórych z tych elementów wynika z możliwości tworzenia zamienników do tradycyjnych urządzeń medycznych przy użyciu części wykonanych za pomocą drukarek 3D.

Koronawirus zmienia podejście do technologii

We Włoszech przetestowano wytrzymałość tych komponentów w trakcie największej zachorowalności na koronawirusa. Zamienniki nie dorównywały wytrzymałością oryginalnym elementom, ale szybkość ich produkcji oraz ilość skutecznie rekompensowały te niedogodności. To właśnie młodzi włoscy inżynierowie opracowali zawór zastępczy do aparatów oddechowych, których nieustannie brakowało. Byli w stanie wyprodukować 100 sztuk w ciągu dnia, kosztem 2 euro za sztukę, znacznie taniej niż w przypadku oryginalnych zaworów, które kosztowały kilka tysięcy dolarów.

Reklama

Czujniki biologiczne do śledzenia informacji o stanie zdrowia

W niedawnym artykule w Financial Times socjolog Yuval Noah Harari przedstawił dystopijną przyszłość, w której „hipotetycznie rząd żąda, aby każdy obywatel nosił biometryczną bransoletkę, która monitoruje temperaturę ciała i tętno 24 godziny na dobę”. Jego artykuł przedstawia złowieszczy obraz przyszłości, ale w wielu krajach rozważa się takie możliwości. Polskie Ministerstwo Cyfryzacji stworzyło aplikację ProteGo Safe, która ma nas wspierać w unikaniu potencjalnych zagrożeń ze strony Covid-19.

Wykorzystując bioczujniki, start- up technologiczny Medopad jest w stanie zapewnić lekarzom z placówek medycznych platformę zdalnego monitorowania pacjentów, aby wirtualnie obserwować chorych i zagrożonych pacjentów. Zapewnia im to wgląd w zgłaszanie pacjentów z nasilającymi się objawami. Z kolei urządzenia takie jak Cloud DX Vitaliti umożliwiają lekarzom zdalne monitorowanie pięć różnych parametrów życiowych przez 72 godziny i mogą automatycznie zdiagnozować 19 różnych stanów za pomocą sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego.

Koronawirus zmienia podejście do technologii

Jeśli ludzie mają możliwość śledzenia własnego stanu zdrowia 24 godziny na dobę, mogą nie tylko rozpoznać, kiedy stanowią potencjalne się zagrożenie dla zdrowia innych, ale także kontrolować jakie nawyki przyczyniają się do dobrego lub złego samopoczucia.

Weryfikacja fałszywych informacji i newsów

W trakcie pandemii ujawniły się także najgorsze cechy wszechobecnego internetu. Dzisiaj każdy, kto posiada dostęp do sieci, może stać się „ekspertem w każdej dziedzinie”. To doprowadziło do masy nieporozumień, także tych tragicznych. Francuski rząd musiał ostrzec obywateli, że kokaina nie ochroni ich przed koronawirusem. W sieci pojawiły się twierdzenia, że narkotyk zwalcza Covid-19. Z kolei w Iranie doszło do tego, że setki obywateli zmarło w wyniku zatrucia nielegalnym alkoholem po tym, jak w internecie twierdzono, że chroni to przed chorobą. Sama Rada Bezpieczeństwa Narodowego musiała obalić ten mit w trakcie ogólnokrajowej kwarantanny. Urzędnicy obwiniają media społecznościowe za powyższe przykłady.

Reklama

Czołowe media społecznościowe stoją teraz przez trudnym zadaniem oczyszczenia swoich platform z wszelkich prób dezinformacji. Twitter stworzył specjalny system oznaczeń, aby zasygnalizować autorytatywne głosy dotyczące koronawirusa, wystawiając niebieski znacznik wyboru dla zweryfikowanych źródeł. Facebook także stara się pozbywać wszelkich nieprawdziwych informacji dotyczących pandemii. Wydaje się, że integralność danych w końcu staje się modna. Nauka i fakty mogą stać się w końcu cenniejsze niż nagłówki zachęcające do klikania. Jednakże wielu dostrzega w tym zagrożenie dla wolności słowa.

Koronawirus zmienia podejście do technologii, jednak czy to oznacza lepszą przyszłość? Tego nie wiadomo, na pewno czeka nas bardziej „cyfrowa” rzeczywistość.

Reklama