Reklama

Prezydent Andrzej podpisał Kartę wolności w sieci. Czy postulaty są realne?

Karta wolności w sieci to nowy sposób na przekonanie do siebie wyborców. Andrzej Duda najwyraźniej dostrzegł szansę w internecie.

Pełna cyfryzacja urzędów

Ogłoszenie przez prezydenta karty wolności w sieci nie odbyło się w przypadkowym miejscu. Oficjalna prezentacja miała miejsce w miejscowości Sulęcinie (woj. lubuskie). Szerokopasmowy internet trafił tam prawie do każdego domu. Wymowność miejsca oraz jego charakter jest aż nad wyraz widoczny. Co więc znalazło się w pomyśle głowy państwa polskiego? Spora ilość postulatów.

Reklama

Jednym z głównych jest pełna cyfryzacja urzędów i zapewnienie, że już wkrótce Polacy będą mogli załatwić praktycznie każdą sprawę urzędową z pomocą sieci. Obiecuje także obsługę zdrowotną z pomocą sieci, co ma ułatwić dostęp do recept czy rejestracji do lekarza.

Wsparcie uczniów oraz dostęp do internetu dla każdego

Andrzej Duda zapowiedział, że każdy uczeń będzie miał dostęp do internetu oraz otrzyma odpowiedni sprzęt. W trakcie pandemii koronawirusa braki w kwestii laptopów były widoczne aż nadto. Wiele biedniejszych rodzin nie mogło sobie pozwolić na e-lekcje z powodu braku elektroniki czy dostępu do sieci. Prezydent obiecuje także światłowód dla każdego domu i to w ciągu kolejnych 5 lat swojej prezydentury. No to tutaj jest już bardzo nierealistyczne założenie.

Karta wolności w sieci

Obietnice są zaprawdę piękne, jednak… powinny być już dawno zrealizowane. Polska w ramach UE zobowiązała się do walki z cyfrowym wykluczeniem już 10 lat temu. Wytyczne Europejskiej Agendy Cyfrowej są jasne — w 2020 roku każdy obywatel UE miał znajdować się w zasięgu internetowego łącza nie wolniejszego niż 30 Mb/s, a co najmniej połowa ma korzystać z internetu z prędkością co najmniej 100 Mb/s.

Reklama

Polska pobrała z UE ogromne sumy pieniędzy na rozbudowę infrastruktury cyfrowej. Jednakże jak widać to wciąż za mało, a pandemia dobitnie udowodniła, że w naszym kraju wciąż są rejony bez dostępu do sieci internetowej. W wielu miejscach operatorom nie będzie się opłacało kłaść światłowodu. Co najpewniej oznacza inwestycje ze strony państwa.

Karta wolności w sieci to walka o prawo do wypowiedzi?

Andrzej Duda całkiem sporo mówił o wolności i rzetelności w sieci. Jednakże serwisy od lat dbają o porządek na swoich stronach, a SI pomaga usuwać treści niezgodne z regulaminem. Jednak jak zauważa prezydent:

Wolność, wolność i jeszcze raz wolność. Ja byłem przez całe lata posłem opozycji, politykiem, który miał często trudności, aby dostać się do centralnych mediów. Wiem najlepiej, jaka jest wartość internetu, jako przestrzeni, gdzie możesz wypowiedzieć się spokojnie, gdzie możesz się wypowiedzieć swobodnie, gdzie możesz rzeczywiście powiedzieć to, co chcesz, wyrazić swoje zdanie i podzielić się tym zdaniem z innymi.

Cóż nie można udawać, że regulaminy serwisów społecznościowych potrafią mieć w sobie masę sprzeczności. Zakazane jest propagowanie totalitaryzmów i zbrodniczych ideologii, chyba, że chodzi o komunizm. Ideologia, która odpowiada za miliony śmierci na całym świecie może z powodzeniem być promowana na największych serwisach społecznościowych. Podobnie jak profile wychwalające twarze komunizmu (Che Guevara czy Lenin) mogą z powodzeniem mieć swoje fanpage.

Niejednokrotnie też pewne strony spadają z powodu „niewłaściwej zawartości”. Obrywają nawet strony historyczne, które muszą zaznaczać, że ich posty nie gloryfikują żadnej ideologii. Podobnie jak lista tematów zakazanych czy słowa kluczowe, które gwarantują automatycznego bana. O ile walka z pewnymi postawami i zachowaniami jest godna podziwu, tak trudno czasem nie uśmiechnąć się z politowania na działa moderatorów dużych serwisów.

Reklama
Jak podnieść wydajność internetu
Pixabay

Czy jednak prezydent będzie wstanie faktycznie wpłynąć na działania administracji serwisów typu Facebook czy Twitter? Wątpliwe, ale próbować można. Na pewno ciekawym osiągnięciem jest porozumienie Ministerstwa Cyfryzacji oraz władz Facebooka. Można się odwołać do ministerstwa, jeśli uważamy, że zablokowanie naszego konta było niesłuszne.

Duda przeciwko podatkom od smartfonów

Kilka dni temu pisaliśmy o podatku od smartfonów, którym mielibyśmy zostać odciążeni. Jednakże Stowarzyszenie Autorów ZAiKS mocno postuluje, aby wprowadzić nową daninę. Według nich każdy potencjalny użytkownik nośnika danych może być „piratem cyfrowym”. Nowy podatek miałby być rekompensatą dla twórców z racji utraty potencjalnych dochodów. Jednakże Andrzej Duda sprzeciwia się takowemu pomysłowi:

To jest moim zdaniem niesprawiedliwe, nieuczciwe. Nie może być tak, że w każdą cenę smartfona będzie włączana opłata za jakieś usługi, czy za korzystanie z praw autorskich w sytuacji, kiedy niekoniecznie dana osoba będzie chciała w ogóle z tych praw korzystać. Jest to ograniczenie według mnie dostępu do tych urządzeń, a w efekcie ograniczanie także dostępu do możliwości korzystania z internetu.

Paradoksalnie nasz prezydent dostarczył idealny argument dla przeciwników abonamentu RTV. Fakt posiadania telewizora nie oznacza, że oglądamy telewizję publiczną. W dobie dostępności Netflixa czy HBO GO nie opłaca się posiadać telewizji naziemnej. A co dopiero oglądać jakikolwiek film w telewizji, który co 45 minut jest przerywany przez 15 minut reklam…

Karta wolności w sieci

Karta spóźniona o parę lat

O ile hasła o wolności wypowiedzi w sieci są godne podziwu, podobnie zobowiązanie wsparcia ubogich uczniów i ich rodzin, tak ciężko nie patrzeć na kartę jak pustą obietnicę wyborczą. Andrzej Duda w trakcie swoich wypowiedzi wielokrotnie poruszał temat ACTA 2, jednak jak się okazało, nie była to rezolucja uderzająca uderzająca bezpośrednio w pojedynczego użytkownika sieci. Co prawda artykuł 13 wciąż budzi mieszane uczucia (obowiązek filtrowania treści pod kątem praw autorskich), jednakże dokument skupiony był głównie na ochronie własności intelektualnej.

Reklama

Zabrakło jednak w niej deklaracji odnośnie sieci 5G, która mogłaby w znaczącym stopniu pomóc w walce z cyfrowym wykluczeniem. Obawiam się jednak, że prezydent obawiał się poruszać ten temat z uwagi, że wśród jego wyborców mogą się znaleźć osoby sprzeciwiające się tej technologii. Czemu też nie poruszono kwestii opodatkowania olbrzymich gigantów internetowych? Większość gospodarek świata rozważa jak w odpowiedni sposób poruszyć ten temat, a nasi przedstawiciele milczą. Zapewne to wszystko ze względu na USA i nasz „sojusz”.

No i ostatnim problemem jest fakt, że już od kilku lat powinniśmy rozwiązać kwestie wykluczenia internetowego. Polska uzyskała na ten cel ogromne fundusze, jednak niewiele się w tym temacie zmieniło. Czy jedna kandydatura wystarczy, aby to rozwiązać? Szczerze w to wątpię.

Co sądzicie o karcie?

Reklama