Reklama

Techmaruda: Jak nie robić gry mobilnej. Studium przypadku „Might & Magic: Chess Royale”

Jak nie robić gry mobilnej? Ubisoft ze swoim Might & Magic: Chess Royale – Heroes Reborn prezentuje to tak dosadnie, że bardziej się nie da. Ta produkcja to splunięcie w twarz fanom serii.

Dlaczego Ubisoft? Dlaczego?

Gry mobilne na dobre zagościły na pamięci naszych telefonów czy tabletów. Gramy w pracy, w podróży czy w domu. Część produkcji jest darmowych i czasem nawet dobrze zbalansowanych. I wtedy przez przypadek odpalasz Might & Magic: Chess Royale – Heroes Reborn I wtedy widzisz produkcję, która utożsamia wszystko co najgorsze w grach F2P…

Reklama

Pierwszym grzechem jest na pewno to, że Ubisoft nawet się nie kryje, że fani marki Might & Magic nie mają co liczyć na normalną i porządną produkcję w tym uniwersum. Na Ubisoft Forward zaprezentowano nowe nadchodzące gry od francuskiego wydawcy. Znalazło się także miejsce dla Hirołsów, jednak… w formie zaproszenia do kiepskiej, nudnej i stawiającej portfel na pierwszym miejscu mobilki. Czy może być jeszcze gorzej? Oczywiście, że tak! Ubisoft stwierdził, że to za mało i stworzył kolejną grę mobilną, podszywającą się pod markę Might & Magic. Oczekujących uspokajam — także jest tragiczna. Mimo tego grałem w nią od początku bety. Początkowo było nieźle, później już tylko gorzej.

Jak nie robić gry mobilnej?

Might & Magic: Chess Royale to typowy przedstawiciel autobattler (ustawiamy jednostki, a one same walczą), stawiający na odpowiedni dobór jednostek (w teorii). W jednej rozgrywce bierze udział 100 graczy i każdy z nich posiada 3 punkty życia. Tracimy je za każdą przegraną walkę, także stawka jest wysoka.

Pod naszymi rozkazami znajdują się kreatury znane z VI i VII odsłony Heroes of Might and Magic, wiele jednak nawiązuje do klasycznych potworów z poprzednich części. Każda z nich należy do klasy oraz nacji. Kluczowe powinno więc być odpowiedni dobór jednostek, aby wzajemnie się wspierały oraz dawały nam specjalne bonusy.

Reklama

I tak to działało w trakcie beta testów. Gra nie posiadała żadnych mikrotransakcji, a grało się naprawdę przyjemnie. Co prawda balans nie był najlepszy (wampir potrafił wybić połowę armii samotnie), ale mimo tego rozgrywka naprawdę wciągała. Potem Ubisoft wpadł na pomysł dodania bohaterów. Żegnaj balansie, witaj systemie Pay to Win (z ang. zapłać, aby wygrać)! Oto następujące błędy produkcji:

1. Wykorzystywanie legendarnej serii do produkcji takich gier

Nie chciałem być typowym hejterem, który widzi produkcję i od razu rzuca się na nią z jadem. W Heroes of Might and Magic spędziłem kilkanaście godzin od czasu, gdy tylko można było w nią zagrać. „Na bezrybiu i rak ryba” stwierdziłem. Jednakże kierunek rozwoju tej produkcji to jakaś ogromna pomyłka.

Ta gra mogłaby się nazywać „Rozbrykane kucyki atakują” i zamiast stworów, moglibyśmy używać drapieżnych koniowatych istot. Autobattlery to ciekawe i wciągające gry, więc Ubisoft nie miałby problemów z promocją takiego tytułu. Wydawca jednak woli rzucić ochłapy fanom, którzy z utęsknieniem oczekują prawdziwego powrotu serii. Zamiast tego dostajemy beznadziejne produkcje mobilne…

2. Bohaterowie totalnie rozwalili balans

„Hej co może wyjść złego, jeśli wprowadzimy bohaterów”? – pomyśleli deweloperzy i dodali kilka znanych postaci z uniwersum. Każda z nich ma indywidualny poziom oraz zdolności specjalne. Dodatkowo mają 3 statystyki (atak, obrona i atak magiczny) przekładający się na armię pod swoim dowództwem. Poszczególne poziomy zwiększają te statystyki oraz odblokowują dodatkowe bonusy np. premia do obrażeń dla wskazanej jednostki oraz frakcji.

Reklama
Jak nie robić gry mobilnej

Oczywiście to rujnuje cały zamysł autobattlera. Niejednokrotnie dochodziło to sytuacji, że pojedyncza jednostka przeciwnika wybija całą moją armię. Synergia? Strategia? Nie jest do niczego potrzebna! Użyj portfela i dopakuj swojego bohatera! Czyli wypisz wymaluj idealna droga jak nie robić gry mobilnej.

3. Nie można zdobywać poziomu, bo odejmuje ci punkty za przegraną

Świetny paradoks w trakcie rozgrywki! Poziomy odblokowują głównie przemioty kosmetyczne (avatary czy ramki), ale czasem wpada waluta premium. Jednakże, aby móc wbijać ten poziom w miarę normalnych ramach czasowych trzeba wygrywać.

Jeśli szybko odpadamy z rozgrywki (o 3 przegrane pod rząd nie trudno), to nie tylko nie dostajemy punktów doświadczenia, ale także tracimy te już zdobyte! To idealny sposób, aby z frustracji cisnąć telefonem o ścianę.

4. Całkowita losowość zdobywania bohaterów oraz fakt, że są zwykli i elitarni

A wspominałem już o tym, że bohaterów dostajemy ze skrzynek z losową zawartością? Tak naprawdę nie mamy wpływu na to, co akurat nam wypadnie z kupionego pakietu. Jakby tego było mało bohaterów podzielono na zwykłych (zieloni), elitarnych (niebiescy) i legendarnych (fioletowi).

Reklama

Naturalnie różnią się statystykami oraz zdolnościami, co za tym idzie najbardziej pożądanymi są ci najrzadsi. I w sumie oni jako jedyni są coś warci. Pozostałe rodzaje bohaterów są totalnie bezużyteczne, posiadają słabe statystyki oraz bezwartościowe umiejętności, które na niewiele się zdają.

Jak nie robić gry mobilnej

5. Totalnie niezbalansowane zdolności bohaterów

Naturalnie to nie jedyne grzechy samych bohaterów. Ich zdolności potrafią wywrzeć uśmiech politowania bądź doprowadzić do szału. W moim osobistym rankingu najbardziej niezbalansowanej zdolności wygrywa Gelu. Wypuszcza on strzały, zadające obrażenia wrogim stworom. Wygląda to „cudownie” na początku rozgrywki, gdy gracze nie posiadają potworków na 2 poziomie. Praktycznie ta zdolność kasuje im życie i po kilku sekundach walka jest skończona.

Jak nie robić gry mobilnej

Z kolei najgorszą zdolność w mojej ocenie (wśród fioletowych bohaterów) posiada Katarzyna. Gdy życie wszystkich naszych jednostek spadnie poniżej 20% przyzywa ona archanioła, który pomaga nam w walce. Trwa to aż… 5 sekund. Najpiękniejsze w tym jest to, że potrafi się on zbugować i stanąć na środku pola bitwy, a przeciwnicy wesoło go obkładają. Czasem potrafi się „zagubić” i zamiast atakować wrogów, kręci się wokół nich.

6. Im więcej wydasz, tym łatwiej wygrasz

Jak nie robić gry mobilnej? Ubisoft pokazuje to na przykładzie Might & Magic: Chess Royale. To typowe P2W nie oszukujmy się. Gdyby jeszcze za gotówkę można byłoby kupować wyłącznie przedmioty kosmetyczne, to może dla tej produkcji byłaby szansa. A tak, to wygrywa nie ten, kto dobrze poznał mechanikę lub stworzył dobrą armię, ale ten z grubym portfelem. Ubisoft już nawet nie próbuje przekonywać graczy, że ma jakiekolwiek plany względem serii. Najwyraźniej legendarna seria strategii turowych zostanie nakładką dla kiepskich, nudnych i źle zbalansowanych gier rzekomo F2P na urządzenia mobilne.

Osobiście jeśli lubicie autobattlery to polecam ten od League of Legends. Tam nie portfel, a strategia ma znaczenie.

Reklama