Reklama

Odurzanie się przy pomocy dźwięku. Jak działają e-narkotyki?

W sieci coraz częściej można znaleźć opisy jak odurzyć się lub wywołać halucynacje bez użycia substancji chemicznych. Jak działają e-narkotyki, które mają być alternatywą dla narkotyków?

Czym one są?

E-narkotyki są nazywane inaczej dosami. To bardzo nietypowe dźwięki, które mają wzbudzać w naszym umyśle pożądane efekty. Naukowcy od dawna są świadomi, że muzyka potrafi oddziaływać na nasze ciała równie dobrze, jak smaczne jedzenie czy używki. Nic dziwnego, że znaleźli się tacy, którzy próbują to wykorzystać w celu uzyskania „odlotu”.

Reklama
Jak działają e-narkotyki

Jak tłumaczy Marcin Zastawnik, doktorant w Katedrze Mechaniki i Wibroakustyki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie oraz specjalista akustyki wnętrz w rozmowie z magazynem Focus:

To szumy wzbogacone o ton prosty, czyli dźwięk o jednej częstotliwości, który znamy np. z plansz testowych w telewizji. Cały trik polega na tym, że do jednego ucha trafia dźwięk o nieco wyższej częstotliwości niż do drugiego. Powoduje to powstanie zjawiska dudnienia.

Komercjalizacja zjawiska

W serwisie YouTube nie trudno znaleźć utwory czy całe składanki, które mają zapewnić nam „nieziemskie doznania” z użyciem dźwięku. Ma być to bezpieczna alternatywa dla substancji odurzających. Jedna z amerykańskich firm postanowiła zarobić na całym zjawisku. Kilka lat temu w sieci I-Doser Labs z Nowego Yorku zaczął sprzedawać nagrania, które mają wprowadzać w użytkownika w pożądany stan.

Jak działają e-narkotyki

Znajdziemy tam nagrania, które mają wprowadzać odbiorców np. w stan pożądania seksualnego, medytacji czy nawet symulują poczucie bycia zakochanym. Zastosowano sprytny marketing, albowiem program do ich odtwarzania jest darmowy, ale jego płatna wersja pozwala na konwersację plików do formatu MP3. To spowodowało kolejny, piracki obieg w sieci, który jest napędzany przez internautów.

Reklama

Próby w domowych warunkach

W sieci najbardziej rozpowszechnionym sposobem wywołania halucynacji dźwiękiem jest skorzystanie z tzw. efektu ganzfeld. Do tego celu użytkownicy wykorzystują słuchawki oraz piłeczkę pingpongową. Rozcina się ją na pół, za pomocą taśmy mocuje się połówki do oczu, aby odciąć wzrok od bodźców zewnętrznych.

Następnie słucha się nagrania z użyciem pełnych słuchawek, które zostało przygotowane pod ganzfeld bądź białego szumu. W sieci można znaleźć setki takich plików dźwiękowych. Bardziej zaawansowane sposoby wykorzystują gogle do wirtualnej rzeczywistości, aby bardziej pobudzać zmysły odbiorcy.

Czy e-narkotyki faktycznie działają?

Naukowcy są bardzo sceptyczni co to działania tzw. e-narkotyków. Tłumaczą to efektem placebo, gdzie użytkownik sugeruje sam sobie, że powinien odczuwać coś dziwnego. Tak naprawdę zmusza on swój umysł do oszukiwania samego siebie. Jak tłumaczy Marcin Zastawnik:

Te dźwięki jedynie sugerują użytkownikom, że powinni odczuwać coś dziwnego. E-narkotyki mogą też wpływać na nasz organizm negatywnie. Nasz umysł działa tak, że dopasowuje otrzymywane bodźce do tego, co już zna i co przewiduje. Jeśli coś nie zgadza się ze schematem, może dojść do reakcji obronnej. 

Jak działają e-narkotyki

Dlatego e-narkotyki u niektórych użytkowników wywołują objawy podobne do choroby morskiej. U innych – zwłaszcza tych często i długo słuchających takich nagrań – mogą wywołać uciążliwe szumy uszne i omdlenia.

Z kolei badacze tego zjawiska obawiają się, że w przypadku niezaspokojenia ze strony e-narkotyków, użytkownik stanie się bardziej skłonny do zażywania środków odurzających. A to już prosta droga do uzależnienia. Spore ryzyko istnieje także dla epileptyków. Nagrania tworzone do dosów najczęściej zawierają jaskrawe i migoczące grafiki, co może doprowadzić do ataku u tych osób.

Reklama

Nasz umysł to nie zabawka i lepiej nie eksperymentować, gdyż skutki mogą nie być najprzyjemniejsze.

Reklama