Reklama

Gry osadzone w czasie II wojny światowej. Którymi z nich warto się zainteresować?

Gry o drugiej wojnie światowej godne uwagi, które nie wykrzywiają rzeczywistości, trzeba dziś ze świecą szukać. Jednakże wciąż pozostają klasyczne tytuły.

Gry o drugiej wojnie światowej godne uwagi

Gry o drugiej wojnie światowej wciąż powstają, ale w dość wyjątkowej formie. Dzisiejszy rynek gier wideo stał się specyficzny, albowiem nie wolno nikogo urazić. Serie Call of Duty i Battlefield miały niedawno powrót do „klimatów” największego konfliktu w dziejach ludzkości, ale ciężko je uznać za udany jeśli chodzi o oddanie tamtych czasów. Od drobnych błędów w ukazywaniu broni (trzymanie MP40 za magazynek, błędna szybkostrzelność poszczególnych rodzai uzbrojenia), bo dość luźne podejście w kwestii prowadzonych przez nas żołnierzy w trybach multiplayer.

Ciężko brać grę na poważnie, gdy biegnie w twoim kierunku czarnoskóry żołnierz Werhmahtu w trakcie walk we francuskim miasteczku. Dodatkowo Battlefield V traci wsparcie po niecałych 2 latach od premiery pomimo obietnic, że twórcy chcą skupić się na każdym teatrze działań wojennych jakie miały miejsce. Skupmy się jednak na grach, które nie tylko dzieją się w trakcie II wojny światowej, ale także starają się oddać realia tamtych mrocznych czasów, bez zbędnego ugrzecznienia.

Reklama

Call of Duty (I, II oraz V odsłona)

Moje pierwsze doświadczenie z historią związane jest ze strzelaniem do Niemców (naziści mieli wolne). Zapewne wiele osób miało podobnie. Pierwsza odsłona jest legendarna: Lądowanie w Normandii, bitwa o Stalingrad czy samotna misja na tamie. Choć dzisiaj gra wygląda bardzo ubogo graficznie, tak jest wielka duchem. Choć i tutaj wchodzą drobne przekłamania, tak trudno odmówić grze klimatu. Brutalne starcia, ukazanie okrucieństwa i śmierć towarzyszy. Znalazło się także miejsce dla rosyjskiej “litości” dla dezerterów czy bitwa pod Stalingradem.

Najlepsze wrażenie zrobiła na mnie piąta część serii, gdzie toczymy bój z Japończykami. Scena otwierająca całą kampanię jest mroczna, gdyż zaczynamy jako jeniec i jesteśmy świadkami egzekucji naszego kolegi z oddziału. Później wiele świetnych misji na wyspach Pacyfiku i mroźny front operacji Barbarossa. No i dostaliśmy fenomenalny tryb zombie.

Red Orchestra 2: Heroes of Stalingrad

Twórcy tej gry postawili na jak największy realizm. To nie jest typowy, sieciowy FPS, gdzie rozgrywka jest błyskawiczna, a 15 fragów robimy w ciągu 3 minut. Tutaj nacisk kładziony jest na współpracę graczy oraz ubezpieczanie się nawzajem. W trakcie walk musimy uważać, a wszelkie rany opatrywać. Nawet niegroźne początkowo trafienie, może doprowadzić do śmierci naszego żołnierza.

Reklama

Ogromnym zaskoczeniem jest także kampania dla pojedynczego gracza. Zgodnie z nazwą skupia się ona na walkach toczonych w Stalingradzie. Obserwujemy zmagania wojenne nie tylko ze strony sowietów, ale także Niemców. Autorzy zawarli sporo fragmentów prywatnych dzienników żołnierzy, którzy opisują swoje przeżycia. Tworzy to niezwykle uderzającą opowieść o jednej z najbrutalniejszych bitew miejskich w trakcie całej II wojny światowej.

Seria Hearts of Iron

Gry strategiczne potrafią sobie nieźle radzić, jeśli chodzi o oddanie realiów wojny. Nie są tak ograniczone, jak FPS, gdzie ktoś może nam zarzucić, że jako Niemiec strzelamy do tych dobrych aliantów. Z reguły obserwujemy działania jako amerykański bądź sowiecki żołnierz, który uczestniczy tylko w wygranych bitwach. W grach z serii Hearts of Iron możemy grać jako przywódca wszystkich państw uczestniczących w konflikcie i realizować wiele ciekawych koncepcji czy pomysłów politycznych.

Wyłącznie od nas zależy, w jaki sposób i czy w ogóle dołączymy do światowego konfliktu. Opcji jest naprawdę sporo i większość krajów ma różne drogi rozwoju. A i jeśli coś było niezgodne z historią lub po prostu kłuje w oczy z powodu obecnego podejścia (np. usunięcie swastyki), to spokojnie. Moderzy już to na pewno poprawili.

Company of Heroes 2

Klasyczny RTS z małym elementem rozbudowy bazy i zdobywaniem surowców. Jednak główny nacisk położony jest tutaj na dowodzeniu oddziałami i wykorzystywaniu ich w odpowiedni sposób. Pierwsza odsłona jest niezła, ale to dwójka kupiła mnie swoją świetną kampanią, która aż zabolała naród za wschodniej granicy. Zero grzeczności i absurdów, faktyczny stan rzeczy o tym, jaki szacunek do żołnierza miał Pan Stalin i jego komisarze. Wysyłanie młodych na śmierć, werbowanie kryminalistów, bezwzględna walka z Niemcami, choćby pół kraju miało spłonąć. A to wszystko opowiadane z perspektywy „zdrajcy” mateczki Rosji.

Reklama

Jest również polski akcent, gdzie rozgrywamy misję oddziałem AK, a później armia czerwona dziękuje naszym żołnierzom za ciężką walkę. Strzałem w tył głowy. Naturalnie Rosjanom się to wybitnie nie spodobało i gra została zablokowana w Rosji. Prawda w oczy kole?

Blitzkrieg 1 i 2

Seria Blitzkrieg również dawała sporo radochy i jako RTS z krwi i kości skupiał się na mikrozarządzaniu. Nie mieliśmy tutaj żadnej rozbudowy bazy, a musieliśmy sobie radzić z tym, co mamy. Gra potrafiła być wymagająca i bez odpowiedniej taktyki, szybko zakończymy swoje podboje pola bitwy.

Ostatnia odsłona miała premierę trzy lata temu i cóż… nie zebrała zbyt pozytywnych opinii, głównie z powodu błędów. Jej cena nie jest wygórowana, ale bardziej przekonują mnie klasyczne odsłony z 2002 i 2003 roku.

Medal of Honor

Upadła już niestety seria, która została pożarta przez chciwość i chęć podążania za nowymi trendami. Szkoda, bo seria była ciekawą odskocznią od Call of Duty. Seria miała swoje wzloty i upadki i najlepszą odsłoną była ta z 2007 roku, czyli Medal of Honor: Airborne. Tam mogliśmy wybrać miejsce, w którym zaczynamy misję dzięki mechanice skoków spadochronowych. A później twórcom zachciało się nowoczesnej wojny i seria skonała po cichutku, bo nikogo już nie obchodziła. Może warto było jednak zostać w klimatach II WŚ…

Reklama

Post Scriptum

Kolejny sieciowy FPS, który mocno stawia na realizm. Twórcy podchodzą drobiazgowo do każdego elementu: od lokacji, w których toczymy walki po odpowiednie ukazanie ekwipunku bojowego. Tutaj także mamy mocny nacisk na współpracę między graczami, a gra zbiera świetnie oceny na platformie Steam.

Minusem Post Scriptum jest fakt, że tworzone jest przez małe, niezależne studio co przekłada się na jakość wizualną. Gra nie jest co prawda „brzydka”, ale daleko jej do czołowych gier Triple A. Jednakże nadrabia klimatem oraz społecznością, która docenia pracę twórców w kwestiach realizmu.

A wy jakie gry dodalibyście jeszcze do tego zastawienia?

Reklama