Reklama

Techmaruda: Czy twór sztuczny zrozumie człowieczeństwo? Rozważania na temat „duszy robota”

Czy robot będzie człowiekiem? Czy maszyna wytworzona rękoma ludzi będzie w stanie kochać, nienawidzić czy litować się nad innymi?

Prawie jak ludzik

Czy robot będzie człowiekiem? To naprawdę dobre pytanie. Nasza rasa ma to do siebie, że uwielbiamy wyszukiwać ludzkich cech w innych istotach żywych czy nawet w przedmiotach. Wiele gatunków zwierząt np. małpy tworzą silne relacje między sobą (rodzina) czy niektóre ptaki tworzące pary na całe życie (ot co takie ludzkie małżeństwo). Przez to wydają nam się bardziej „ludzkie”, albowiem sami czynimy podobnie. Mało kto sobie wyobraża, aby psa nie nazwać członkiem rodziny. Tak samo odczuwa ból, radość i potrafi tęsknić. Ten kto wyjechał na dłużej od swojego czworonoga doskonale to rozumie.

Reklama

Do dzisiejszych przemyśleń skłoniła mnie pewna gra, albo raczej film interaktywny. W Detroit: Become Human mamy trzy historie, które przenikają się i reprezentują odmienne patrzenie na świat. Connor android, który ma zadanie likwidować defekty (czyli syntetyków, którzy złamali swój kod i mają wolną wolę), Markus pomagający staruszkowi i zostaje niesłusznie zastrzelony przez policjantów pod pretekstem ataku na człowieka oraz Kary, która uratowała małą Alice przed ojcem sadystą. Dzięki temu poznajemy wszelkie aspekty społeczeństwa, w którym inteligentne maszyny podejmują większość prac. Najważniejsze w całej produkcji jest to, że możemy ją skończyć w każdej chwili i nie mówię tutaj o wyłączeniu konsoli czy komputera. To my kierujemy całą opowieścią i nasi bohaterowie mogą zginąć oraz popełniać błędy. Właśnie tutaj rozpoczynają się nasze rozmyślania — czy robot będzie człowiekiem?

Czy robot będzie człowiekiem

Podporządkowanie syntetyka

Już lata temu ludzie zastanawiali się, jak na nasze życie wpłynie pojawienie się inteligentnych maszyn. Jak będą żyć z nami, czy nie będą zagrożeniem dla ludzkości oraz czy zastąpią nas jako dominujące istoty na planecie? Zabawne, że takie pytania zadawano ponad 70 lat temu, co z dzisiejszej perspektywy jest niezwykłe. Dziś trwają zaawansowane badania nad SI, wojsko rozwija ideę samodzielnych jednostek bojowych. Nawet Facebook wykorzystuje sztuczną inteligencję do usuwania niepożądanych materiałów ze swojego serwisu. Pewien pisarz stworzył zasady dla syntetyków w latach 40. ubiegłego wieku. Według Isaaca Asinova robot musi przestrzegać trzech praw, które sformułował w 1942 roku w fantastycznym opowiadaniu Zabawa w berka:

  1. Robot nie może skrzywdzić człowieka ani przez zaniechanie działania dopuścić, aby człowiek doznał krzywdy.
  2. Musi być posłuszny rozkazom człowieka, chyba że stoją one w sprzeczności z Pierwszym Prawem.
  3. Robot musi chronić samego siebie, o ile tylko nie stoi to w sprzeczności z Pierwszym lub Drugim Prawem.

Dzisiaj są one… podważane! Wielu humanistów oraz obrońców praw człowieka, uważa te prawa za „nieludzkie” z perspektywy moralnej. Nie ma tu miejsca na prawo do koegzystencji i współistnienia. Robot ma słuchać i być wykonawcą woli swego pana. Niektórzy nawet wysnuwają wnioski, jakoby takie prawo względem istoty – niezwykle podobnej do człowieka – było niczym niewolnictwo w czasach starożytnych, gdzie odbierano niewolnikom godność człowieka. Jak więc przedstawiona jest sytuacja syntetyków w grze, która zainspirowała mnie do popełnienia tego tekstu?

Reklama

Gra skłoniła do przemyśleń

Androidy w Detroit to zabawki albo maszyny pracujące. Często niedoceniane albo wprost przeciwnie – uznawane za członków rodziny. Samo otwarcie gry ma mocny wydźwięk w tej kwestii. To, że produkcja idealnie balansuje na uczuciach w postaci sceny na wysypisku, gdzie niektóre androidy walczą, by dalej funkcjonować czy wszelkie niesprawiedliwe traktowanie tych maszyn w miejscach publicznych, to tylko pretekst, że przypisujemy ludzkie cechy przedmiotom. Dosadnym akcentem są również wersja dziecięca tych robotów, bo wiele osób decyduje się na takie rozwiązanie i zamiast posiadać biologiczne potomstwo, wolą zabawkę interaktywną. Markus, który staje się rewolucjonistą, swoje przekonania i emocje nauczył się poprzez swojego pana.

Staruszek często zadaje filozoficzne pytania naszemu bohaterowi i go przez to rozwijał. Przez rozmowę, kodowanie pewnych kwestii czy czytanie literatury, utworzył zmutowany program. Stał się defektem i zaczął wojować z ludźmi. W jaki sposób potoczy się ta walka i jaką formę przybierze, zdecydujemy my. Jakie to ludzkie buntować się przeciwko niesprawiedliwości. Jednak… czy mogłoby się to wydarzyć, gdyby nasz buntownik nie rozmawiał ze swoim właścicielem i nie czytał literatury pięknej? Nie. Dlaczego?

Czy robot będzie człowiekiem

Prosty przykład. Jeśli robot/droid/android pozostanie w pudełku i zaprogramujemy go, że ma w nim siedzieć, będzie wykonywał swój program ciągle, bez żadnych przerw. Nie umrze z głodu, nie oszaleje, co najwyżej się wyłączy. Nie zada sobie pytania na temat swojej istoty, tego, co robi czy czemu trafił do pudełka. Ot grzeczna rzecz, która wykonuje polecenie swojego oprogramowania.

Istota ludzka czy zwierzę będzie próbowało się zorientować w nowym środowisku oraz próbować się uwolnić. Nienawiść, gniew, rezygnacja, ból czy cierpienie. Maszyny nie posiadają układu nerwowego, zapisanych w kodzie genetycznych wytycznych dotyczących przetrwania oraz odruchów bezwarunkowych i warunkowych. Program jest wszystkim, co stanowi o syntetykach. Nawet, jeśli nabyłby pewne cechy emocjonalne, to wystarczy go zresetować, by znów stał się pustą, nie odczuwającą nic maszyną.

Reklama

Kwestie duchowe

Religia wśród wielu budzi sprzeciw, ale daje ciekawe wyobrażenie względem naszego „jestestwa”. Każda religia z reguły zakłada boskie pochodzenie człowieka. Chrześcijaństwo uczy, że Bóg nas stworzył jako ukoronowanie dzieła Stworzenia, Starożytni Grecy wierzyli, że ulepił ich tytan Prometeusz. Zawsze braliśmy się od kogoś „ponad nami”. Jak więc człowiek miał się odróżnić od reszty boskich stworzeń? Duszą, choć jest to spore uproszczenie, albowiem niektóre wyznania zakładają, że tylko człowiek ma duszę, inne, że każda żywa istota a kolejne, że każdy element przyrody ją posiada.

Jednakże jest ona wyjątkowa, niematerialna i stanowi to „coś” co świadczy o byciu wyjątkową kreacją Boga lub Bogów. Czyżbyśmy nie byli „robotami” z tej perspektywy? Nie bardzo, albowiem są to kwestie duchowe, niemożliwe do obalenia bądź udowodnienia. Wszystko tutaj zależy od wiary. Android czy droid mógłby bez problemu dowiedzieć się kto go składał, opatentował czy zaprojektował. I to z imienia i nazwiska. Czy robot może mieć duszę? Pozostaje kwestia wiary czy w to wierzymy czy nie.

Czy robot będzie człowiekiem

Myślenie zero-jedynkowe

Javik jeden z towarzyszy komandora Sheparda w grze Mass Effect 3 w jednej ze swoich wypowiedzi o jego niechęci względem inteligentnych maszyn stwierdził, że myślą one tylko i wyłącznie w kwestiach czy coś się opłaca albo nie. I trudno mu nie przyznać racji, patrząc na sposób, w jakim działają komputery czy programy SI. Odszukują jak najprostszych i optymalnych rozwiązań wszelkich kłopotów czy aby wykonać zadanie. Jeśli rasa rozumnych robotów stwierdziłaby, że mordując istoty organiczne, zwiększy swoją wydajność, wykona to założenie.

Podobnie jak żniwiarze, główni przeciwnicy w grze, postanowili zlikwidować rasy rozumne, aby ocalić życie biologiczne w galaktyce. Bo tak stwierdził program. Empatia, miłość czy nienawiść. To są stwierdzenia całkowicie obce dla istot, które są zimne niczym materiał, z którego je zrobiono. Ich analiza ukazała im jedyne słuszne rozwiązanie i będą się go trzymać do dezaktywacji.

Reklama

Problematyczna była kwestia EDI, naszej SI, która związana jest ze statkiem Normandia. Trudno nie polubić wygadanej sztucznej inteligencji, która pomagała nam całą grę czy zapełniła skrzynki Cerberusa pornografią Jeffa, jednakże… to wciąż przedmiot stworzony w celu wykonywania określonych poleceń. Dlatego przy ostatnim wyborze, nie zastanowiłem się nawet sekundy, tylko zlikwidowałem żniwiarzy celnymi strzałami z pistoletu. Czy ją zabiłem? Nie. Zabić można tylko istotę organiczną, a przedmioty lub urządzenia zniszczyć.

Czy robot będzie człowiekiem? Nigdy

Każdy wytwór ludzkich rąk jest rzeczą. Ni mniej, ni więcej. Skoro można to stworzyć w fabryce oraz zaprogramować, to nie jest to dzieło przyrody czy ewolucji. Maszyny mogą tylko symulować emocje, obserwując istoty ludzkie. Same z siebie nigdy się tego nie nauczą. Dlaczego? Bo one pochodzą z naszego jestestwa, którego w wielu kwestiach sami nie rozumiemy, nie zaś z kabelków zawartych w obudowie. Roboty, droidy czy androidy zawsze będą tylko maszynami. Jeśli pojawią się w naszym świecie, to należy im się taki sam szacunek jak do samochodów czy komputerów. Czyli jak do zwykłych rzeczy.

Wiele osób podchodzi bardzo emocjonalnie do scen ukazanych w grze. Obozy śmierci dla syntetyków, bicie ich i poniżanie, wyrzucanie na śmieci, gdy się znudzą. Jednak zapominają, że mówimy o rzeczach. Nie istotach, zwierzętach czy jakiejś rasie inteligentnych stworzeń. Androidy w „pozytywnym” zakończeniu otrzymują prawa obywatelskie. Pytanie pozostaje co chcą następnie? Możliwość produkcji kolejnych jednostek? Własną armię? W takim razie ludzkość popełniłaby największy błąd, bo zapewne skończyłoby się wizją znaną z Terminatora albo Matrixa. Maszyny byłyby nieśmiertelne i pozbawione ludzkich wad. Jak szybko podążyłby drogą pełnego podporządkowania planety? Rok, dwa, dziesięć lat? Maszyna nie będzie kochać lub nienawidzić, będzie tylko symulować te uczucia. I to powoduje, że na pytanie „Czy robot będzie człowiekiem” odpowiadam znacząco nie.

Macie podobne odczucia, a może się ze mną nie zgadzacie? Dajcie znać o tym w komentarzach!

Reklama